Varia III

W dzisiejszych variach o polskich archeologach i ich badaniach na obczyźnie, greckim okręcie oraz najpotężniejszej rzymskiej broni.

Potężny masyw góry Ararat widziany z Erywania.


W malowniczym krajobrazie Armenii, u podnóży góry Ararat, trwają poszukiwania rzymskiego obozu. Wykopaliskami kieruje Oskar Kubiak, archeolog z UW, który to otrzymał ministerialny grant na badania. Opiekunem naukowym przedsięwzięcia jest prof. Tadeusz Sarnowski.
Gdzie Rzym, a gdzie Armenia? Skąd tam legionowe obozy? Już spieszę z wyjaśnieniami. Otóż znalazła się ona w orbicie rzymskich wpływów w 114 r. n. e. za panowania Trajana. Synowie wilczycy nie zagrzali jednak miejsca u stóp góry Ararat. Już następny cesarz Hadrian wycofał się z tych terenów. Tyle historycy. O obecności rzymskich żołnierzy świadczy także fronton, zdobiący prawdopodobnie główną bramę obozu. Odnaleziono go w 1967 roku, dziś oglądać go można w Muzeum Narodowym w Erywaniu. Wyryta na nim inskrypcja wymienia jako fundatora Trajana, wykonawcami czyni żołnierzy Legii IV Scytyjskiej. Jest to największy i najważniejszy dowód jakim dysponujemy.  W samych badaniach oprócz tradycyjnych metod, użyta będzie aparatura GPS- RTK, wykonane zostaną też pomiary geofizyczne- wszystko na potrzeby archeologii nieinwazyjnej- powoli zdobywa ona serca i umysły co światlejszych badaczy (i słusznie!). Polacy mają za zadanie odkryć resztę fortu, albo przynajmniej ustalić jego dokładne położenie- czego nie udało się nikomu dotychczas dokonać. Trzymam kciuki!

Kolejnym epizodem warszawskich badaczy na obczyźnie jest wyprawa do starożytnej Palmyry. Polacy jako pierwsi cudzoziemscy archeolodzy zajmą się ratowaniem zabytków zniszczonych bądź uszkodzonych przez barbarzyńców. Podobno, i na szczęście dużo z tego dziedzictwa można uratować- niektóre zostały jednak bezpowrotnie zniszczone (bądź sprzedane na czarnym rynku zabytków co jest jednym ze sposobów finansowania działań islamistów z Daesz). Jeśli dziwi kogoś, że do tego zadania skierowano właśnie polskich badaczy spieszę donieść- misja archeologiczna UW działała w tym miejscu od 1959 roku! Dopiero bliskość wojny zmusiła naukowców z Polski do odwrotu. Niestety oprócz ruin Palmyry ofiarą padło też pobliskie, współczesne miasto Tadmor oraz setki anonimowych osób zamordowanych w publicznych egzekucjach na terenie starożytnego teatru. Nieodżałowaną stratą jest też śmierć Chalida al- Assada- pioniera i legendy archeologii syryjskiej, badacza Palmyry, a także kawalera Orderu Zasług Rzeczypospolitej Polskiej. To dzięki temu badaczowi Palmyra została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. al- Assad prawdopodobnie nie chciał wydać miejsca ukrycia części zabytków. Ścięto mu głowę, a następnie powieszono zwłoki na jednej z licznych kolumn starożytnego miasta, w którym się urodził i któremu poświęcił życie.

Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei! Świat jest zamieszkany nie tylko przez barbarzyńców, ale także przez ludzi o szlachetnych sercach, którym bliskie jest piękno i nauka. Ufff, teraz będzie trochę luźniej.

Śledzę prawie codziennie serwis Defence24.pl, poświęcony jak można łatwo wywnioskować po nazwie obronności naszego pięknego kraju- zarówno militarnej jak i gospodarczo- energetycznej. Tematyka serwisu odbiega więc znacznie od tej prezentowanej na naszym blogu. Jakie więc było moje zdziwienie gdy ujrzałem tam wpis jak ulał pasujący do Castrvm et Arena.

Olympias bezpiecznie zgarażowana...


W Grecji, w bazie marynarki na Salaminie zakończył się właśnie kapitalny remont  triremy Olympias. Okręt ten zbudowano jako rekonstrukcję ateńskiej galery z V w. p. n. e. Konstrukcję rozpoczęto w stoczni w Pireusie w maju 1985 roku a sam okręt zwodowano w sierpniu 1987. Wtedy też trirema weszła do linii- jest bowiem obsadzona przez marynarzy i oficerów greckiej floty. Szkolą się oni na jej pokładzie w sztuce żeglarskiej. Nie bez znaczenia jest też jej funkcja propagandowa- trirema przywołuje dawne przewagi greckiej marynarki, pełni funkcje statku reprezentacyjnego. To na jej pokładzie wieziono ogień olimpijski w trakcie przygotowań do igrzysk 2004 roku. Olympias przydatna jest także naukowcom- dzięki niej eksperymentowano z dawnymi technikami szkutniczymi, poznano jak w praktyce poruszały się takie jednostki oraz jak wyglądać mogły warunki bytowe załogi. Czyli jednym słowem okręt nie jest muzealną lipą, dekoracją stojącą w porcie, a pełnoprawną jednostką nawodną, którą sprawdzono w tracie licznych rejsów.
 Na koniec trochę technikaliów: okręt ma 36,9 m. długości, 5,5 szerokości, waży 70 ton przy zanurzeniu rzędu 1, 25 m. i wyporności 35 ton. Zbudowano go głownie z drewna sosnowego i dębu (maszty? ). Napęd stanowią dwa prostokątne żagle, bądź trzy rzędy wioseł. Maszt jest składany, do bitwy okręty antyczne szły z reguły na samych wiosłach. Okręt zabrać może do 200 (!) członków załogi, z czego 170 to sami wioślarze, resztę stanowią oficerowie, marynarze i piechota morska. Główną bronią Olympias, oprócz oczywiście żołnierzy desantu jest dwumetrowy, 200 kilogramowy taran z brązu. Taran wykonano na podstawie oryginału znajdującego się obecnie w Pireusie. Trirema rozpędza się do 10 węzłów- co daje ok 20 km/h. Niestety nie wiem czy prędkość taką osiąga przy żaglach i dobrym wietrze (jak podaje Defence24) czy przy pomocy pełnego wysiłku wioślarzy (jako rzecze Wiki). Jakby nie było siła uderzenia 70 tonowego potwora musiała robić druzgoczące (w przenośni i dosłownie) wrażenie na przeciwniku.

Zdjęcia nie oddadzą (jak to często bywa) całego magnetyzmu Olympias- koniecznie zobaczcie ją, płynącą pod żaglami na tym filmiku. Bardzo przejrzyście jest tam też pokazany sposób pracy wioślarzy i ich ustawienie pod pokładem okrętu.

Na koniec informacja o najpotężniejszej rzymskiej broni. W hiszpańskiej miejscowości Tomares odkryto aż 19 amfor wypełnionych po brzegi tą straszliwą substancją. Mowa oczywiście o pieniądzach :)

Monety ważą łącznie ok. 590 kilogramów. Numizmaty wydatowano wstępnie na czasy cesarzy Maksymina (285–305) i Konstantyna (306–337). Ile jest ich dokładnie, ciężko oszacować, liczenie odbędzie się po konserwacji, a ta biorąc pod uwagę liczbę monet pewnie trochę potrwa. Znalezisko jest interpretowane jako część żołdu dla legionu bądź pensji urzędniczych. Zagadką pozostaje powód porzucenia tak ogromnej fortuny. Hiszpania była w tych czasach prowincją spokojną, oddaloną od zapalnych punktów rzymskiego świata. Już ukrycie tak gigantycznej sumy sprawiałoby logistyczne problemy, raczej możemy wykluczyć, że dokonała tego jedna osoba, która potem o tym zapomniała bądź została zabita. Kolejna archeologiczna zagadka :)

Na stronie BBC możecie zobaczyć fotografie tego wyjątkowego znaleziska.


Wpisy o wyprawach polskich badaczy powstały na podstawie serwisu Nauka w Polsce. Autorami wpisów jest Szymon Zdziebłowski wraz z kolegami. Zdjęcie Araratu wrzucił Roger Zenner na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0
Trirema pojawiła się na horyzoncie dzięki informacji z Defence24.pl., autorstwa M. Dury. Pomocna okazała się także strona Polemiko Nautiko- Greckeij Marynarki Wojennej. Zdjęcie pochodzi z Wiki i zostało wrzucone przez Templar52.

Wpis o rzymskim skarbie na podstawie serwisu Archeowieści.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ratzeburg

Pvgio