Irak 2004/ Iudea 70

Jestem świeżo po przeczytaniu książki pp. P. Głuchowskiego i M. Górki pt. Karbala. Do przeczytania tej pozycji skłonił mnie seans filmu nazwanego tak samo jak książka. Polski film wojenny to hasło na które doznaję reakcji uczuleniowej- ostatnim który dało się obejrzeć były Demony wojny wg Goi- produkcja z 1998 roku. Nasi rodzimi filmowcy uraczyli nas po drodze różnymi potworkami pokroju Tajemnicy Westerplatte czy Bitwy Warszawskiej. Karbala pomimo pewnych niedociągnięć ogląda się dobrze- oby była jaskółką kolejnych, lepszych produkcji.

Hell yeah

O książce mogę natomiast powiedzieć z pełnym przekonaniem, że jest świetna. Napisana żywym językiem, unika technicznego żargonu, pokazuje prawdziwych ludzi w ekstremalnych sytuacjach. Autorzy wykonali też dobrą kwerendę historyczną, dzieje regionu i przyczyny konfliktów są wyjaśnione w przejrzysty sposób. Także do księgarń Polacy, do księgarń!

W książce znajduje się m in. opis wojsk amerykańskich budujących obóz. Na wyznaczone miejsce zajeżdżają hummery, abramsy i paladiny, wyspecjalizowane ciężarówki i inne wozy wsparcia. W kilka kwadransów wokół namiotów powstaje mur z betonowych bloków, zapór z rumoszu skalnego i drutu kolczastego. Polacy przyglądają się z podziwem, a także pewną dozą zazdrości. Pokaz siły, sprawnej logistyki i żelaznej konsekwencji.

Ten fragment przypomniał mi o analogicznej sytuacji sprzed 2 tysięcy lat. Jest rok 70 n. e. Armia rzymska od czterech lat walczy z powstańcami żydowskimi. Judea spływa krwią, legiony pod Tytusem maszerują na Jerozolimę. Wprawdzie rzymianie nie mają ciężarówek, ale też idzie im sprawnie. Miejsce wyznaczone na obóz, zostaje staranie oczyszczone. Burzone są domy, murki między winnicami i gajami oliwnymi. Wszystkie drzewa idą pod topór. Rzymianie niwelują nawet wzniesienia, a ziemią pozyskaną w trakcie zasypują rowy i rzeczki. Płaski już teren zajmie starannie rozplanowane, pocięte ulicami i uliczkami pole namiotowe. Dookoła niego wyrośnie ziemny wał zwieńczony palisadą. Wszystko na oczach powstańców, mogących patrzeć na to z murów swojego świętego miasta.

Rzymianie rozpoczną potem oblężenie, które skończy się zdobyciem Jerozolimy, zburzeniem świątyni i hekatombą mieszkańców. Powstanie tlić się będzie jeszcze parę lat. Ostatni z twierdz powstańczych, Masada padnie w 73 roku n. e. Podobnie jak w przypadku oblężenia stolicy Judei, także tutaj Rzymianie dadzą popis sztuki inżynieryjnej. 

Masada jest istnym orlim gniazdem, wzniesionym na stromej skale. Rzymianie wiedzą, że powstańcy dzięki zapasom żywności i przepastnym cysternom mogą się tam bronić latami. Dowodzący oblegającymi Lucjusz Flawiusz Silwa każe więc swoim żołnierzom usypać gigantyczną rampę. Wznoszona dzień po dniu przez trzy miesiące, pod gradem pocisków i w palącym żarze słońca, jest w końcu gotowa. Legioniści wdzierają się do twierdzy, jednak nie napotykają już oporu. Obrońcy, prawie tysiąc osób popełnili samobójstwo. Ocalały jedynie dwie kobiety i ich dzieci.


Twierdza masadzka dzisiaj. Nasyp w połowie szerokości twierdzy to rzeczona rampa. Na pierwszym planie i w tle widać też kwadraty obozów rzymskich.

Polecam wam obejrzeć zdjęcia twierdzy w Masadzie, choćby w googlach czy na Wikipedii- na mnie zrobiły niesamowite wrażenie. Zamieszczone przez mnie zdjęcie nie oddaje chyba tego w pełni. Abstrahując od strasznego losu powstańców, ogrom pracy i konsekwencja legionistów budzi mój podziw. Któż z nas mógłby powiedzieć, że dzieło jego rąk przetrwa tysiąclecia?


Zdjęcie Bartłomieja Topy wykonał z ramienia PISF- u Marcin Kułakowski. Na Wikipedii, na licencji Creative Commons Attribution 2.0 umieścił je użytkownik Jacek Halicki.
Zdjęcie drugie, na licencji  Creative Commons Attribution 2., prosto od israeltourism.
O wojnie Żydów z Rzymianami można przeczytać w "Wojnie żydowskiej" Józefa Flawiusza.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ratzeburg

Pvgio