ARTEfakty
W dniach 8 do 11 września braliśmy udział w ARTEfaktach- największej imprezie starożytniczej na Mazowszu.
![]() |
Życie legionisty to nie tylko wino i klepanie Celtek po tyłkach. Fot. Cezary Wyszyński |
Pamiętacie zapewne Nasze ostatnie metalurgiczne wywody. Zaraz za województwem świętokrzyskim plan produkcji metalu wyrabiało antyczne Mazowsze (chociaż nikt tak go wtedy nie nazywał). Do tradycji wytopu dymarskiego, starożytnego kowalstwa i płatnerstwa nawiązuje Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego i ich sztandarowa impreza- ARTEfakty.
Myli się ten jednak, który myśli, że na pruszkowskiej ziemi można było w dniach imprezy zobaczyć tylko dymiące, gliniane piece i brodatych kowali. Organizatorzy przedstawili publice szereg innych atrakcji. ARTEfakty podzielono na osiem bloków tematycznych- było i coś dla małych i dla tych trochę większych. Zajęcia artystyczne, wykłady, odczyty, inscenizacje- do wyboru. Oczywiście można było zobaczyć też obozujących rekoludków. Stawili się barbarzyńcy z obu stron Renu, Hellenowie, rosnąca w siłę kartagińska falanga oraz oczywiście Rzymianie. Rapax oprócz swojego obozu, pokazu musztry i udziału w bitwie (co właściwie jest już standardem ) zainscenizował rzymski trybunał. Przedmiotem sprawy były malwersacje finansowe jednego z centurionów... Sprawa na wokandzie, będziemy informować o jej dalszym przebiegu :)
Do gustu przypadło mi też przedstawienie teatralne p. t. "Ptaki Stymfalijskie " kieleckiego teatru Ecce Homo.
Jak można się domyślać obrazowało ono jedną z prac boskiego Heraklesa.
Dawno nie uczestniczyłem w przedstawieniu teatralnym, muszę więc podziękować
artystom za to wspaniałe przypomnienie. Niech smaczku temu wspomnieniu
doda fakt, że na samym starcie ptaki stymfalijskie porwały mnie i
rozszarpały :) Dopiero interwnecja herosa sprawiła, że moje truchło
wróciło do żywych.
Dodatkowo wraz z Perpetvsem, Ramvsem i Rogatvsem stawiliśmy się jako lecticarii odwożący Oblubienicę pod progi jej nowego domu w czasie rzymskich zaślubin (to już Hellas et Roma ). Ciekawe, oryginalne podejście do reko! W ogóle coraz bardziej jaram się życiem obozowym i cywilnym na wyjazdach. Wiadomo, że jak legiony to głównie łubudu i do przodu, zbroje, miecze itd., ale życie bez blach też ma swój urok... Ale o tym może innym razem.
Wasz uniżony skryba miał też przyjemność oprowadzania grup szkolnych po obozie. W szczególnie miłej pamięci zachowam grupę którą ochrzciliśmy Kohortą Gryzoni. Sympatyczne dzieciaki i świetni wychowawcy- tak trzymać! Udał mi się nawet namierzyć foty z rzeczoną kohortą- o tu.
Na ARTEfaktach po raz pierwszy nad naszymi głowami rozpostarł swe skrzydła orzeł. Jako, że odtwarzamy pierwszą centurię w pierwszej kohorcie czekaliśmy z wytęsknieniem na tego ptaka (tak, wiem jak to brzmi :) ) Uzupełnia on naszą kolekcję rzymskich sztandarów, brakuje już właściwie tylko imago. Orzeł jest piękny i się świeci- wszystko tak jak powinno być.
![]() |
Nasza duma... Fot. Cezary Wyszyński |
Do Pruszkowa w odwiedziny przyjechał też Bartek Drejewicz- nazywany przez Nas Polarvsem. Oprócz tego, że jest ciekawą, inteligentną i pracowitą osobą (dwa ostatnie nie zawsze idą w parze!) świetnie rysuje. Próbki możecie zobaczyć tutaj- polecam!
Jak zwykle nie zawiedli też moi towarzysze z namiotu- dzięki Panowie! Także inni żołnierze oraz sekcja cywilna z Hellas et Roma- pomimo, że znamy się już dobrych parę lat, cały czas toczymy ciekawe dyskusje i wspólnie się śmiejemy- no i wino wypić można :)
Powiem szczerze- świetna impreza!
Świetny wpis! Niejako z obowiązku nadmienię jedynie, że Hellas et Roma to coś więcej niż tylko sekcja cywilna. Całe Stowarzyszenie realizujące kilkanaście projektów, w tym cywilne życie w Rzymie. Pozdro Capriole!
OdpowiedzUsuńOczywiście macie całą sekcję wojskowo- sportową, i to z przekroju epok i nacji! Wybaczcie więc ten niefortunny skrót myślowy :)
OdpowiedzUsuń