Gdzie byłem jak mnie nie było?

Woda w Tybrze płynie, legioniści nie próżnują. W przeciągu miesiąca zaliczyłem dwie duże imprezy. Zapraszam na krótka relację.

Hucznie i z przytupem ogłaszamy nowe posty na bogu! Fot. Cezary Wyszyński


Grodzisko Owidz


Po raz kolejny już (czwarty- piąty? tracę rachubę :) ) otworzono przed nami ciężkie wrota owidzkiego grodziszcza. Miejsce to pojawiało się wielokrotnie na blogu, nie będę więc się rozpisywał na jego temat. Dość powiedzieć, że tegoroczny Owidz upłynął nam głównie na treningach i szlifowaniu pokazów przed głównymi wydarzeniami tego roku- Trewirem i Świnoujściem. Wróciliśmy umęczeni ale bogatsi o kolejne doświadczenia.

Wężykiem panowie, wężykiem... Fot. Cezary Wyszyński


Po raz pierwszy kopnął mnie też zaszczyt prowadzenia własnego contvbernivm. Na szczęście trafiłem na dobrych rekrutów, dowodzenie taką bandą to prawdziwa przyjemność :)

Römerfest w Trewirze

W dniach 14 - 18 czerwca gościliśmy w Trewirze, starożytnym Avgvsta Treverorvm. Römerfest jest cykliczną imprezą przywołującą czasy świetności miasta, które przypadały właśnie na okres panowania Rzymu. Na terenach dawnych term cesarskich zgromadziły się liczne grupy odtwórcze i rzemieślnicy. Nie mogło zabraknąć też XXI!

Mrau! Aqulifer et imaginifer w pełnej krasie. Fot. Cezary Wyszyński.

Po wielu perypetiach i godzinach jazdy udało Nam się dojechać do Trewiru w czwartek koło południa. Z tego miejsca muszę podziękować moim współpasażerom którzy pomimo moich licznych prób wokalnych i wywodów filozoficznych (złośliwi nazywają je "mądrzeniem się ") nie zapadli na zdrowiu psychicznym :) Sam Trewir jest niezwykle malowniczo położony, wśród wzgórz porośniętych winoroślą, śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi... Dość powiedzieć, że jest tam ładnie, jest co zwiedzić (liczne zabytki rzymskie i średniowieczne, a także muzeum Karola Marxa hłe, hłe :) ), kto nie był niech jedzie.

Obóz rozbity został na terenie dawnych term cesarskich, i mówiąc w skrócie był bardzo imponujący. Nie dotarły do mnie jeszcze oficjalne dane GUS, ale wydaje mi się, że był to największy obóz Drapieżnej Legii w jakim przyszło mi żyć- a na pewno był w pierwszej trójce. Liczne namioty żołnierskie, oficerskie i cywilne, zaplecze gospodarcze, kuchenne i warsztatowe, namiot medyka, zagrody dla zwierząt- brakowało jedynie lupanaru i kosmodromu.

Wyjazd upłynął nam na przemarszach, manewrach i pokazach. W tak zwanej chwili wolnej, pod wpływem bachicznego natchnienia udaliśmy się spenetrować lochy ciągnące się pod naszymi stopami, a które były ni mniej ni więcej, jak tylko imponującymi pozostałościami hypokaustonu term. Za tę wycieczkę serdecznie dziękuję moim towarzyszom- kto ma wiedzieć ten wie.
"Ostrym końcem idioti! " Fot. Paweł Kurzawski
Szczególną dumą napawał Nas debiut nowych znaków i chorążych. Orzeł niesiony przez aqulifera oraz wizerunek cesarza Wespazjana dzierżony przez imaginifera (obaj znakowi przybrani we wspaniałe tygrysie skóry) uświetniły Nasze przemarsze, pokazy i uroczystości. Także szeregowi milites nabrali szczególnego szyku, a to dzięki paradnym pióropuszom, które od teraz będą zdobić ich hełmy na różnorakich uroczystych wydarzeniach.

Chleba i igrzysk! Murmillo Faber z Lvdvs  Magnvs Cacti. Fot. Paweł Kurzawski

W tym miejscu należy też podziękować Naszym przyjaciołom z francuskiej grupy Legio XXII Primigenia Pia Fidelis, którzy współtworzyli z nami ten obóz. Na tle innych grup wyróżniają się oni bardzo na plus. Primigenia victrix!
Kolejną dużą imprezą Rapaxu będzie Świnoujście 7- 10 września. Już szlifuję zbroję. W tak zwanym międzyczasie zadebiutujemy z projektem gladiatorskim- złożyliśmy już odpowiednie ofiary Fortunie, ale i Wy trzymajcie kciuki!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ratzeburg

Pvgio